#052. Nie może być łatwo

Obiecałem poprawę w sprawie pisania notek. Poprawy jak widać u mnie brak, ale spowodowane jest to szeregiem nieszczęść, które miały mnie utwierdzić w przekonaniu, że życie nie może być łatwe, miłe i proste.

Nie obchodzę świąt, ani za bardzo nowego roku – od po prostu mam dodatkowe wolne. Bo czemu nie. Jak dają to brać trzeba. Niestety, nie było mi dane nacieszyć się wolnym.

Zacznijmy od tego, że i ja, i moja śmieszniejsza połowa złapaliśmy zapalenie oskrzeli. Bo my wszystko robimy razem. Całe święta i nowy rok czuliśmy się, jakby nas tramwaj rozjechał i zapomniał zabić przy okazji. Typowe dla choróbska, by męczyć okrutnie. Co najgorsze służba zdrowia w Anglii pobiła mistrzostwo świata w byciu nadzwyczajnymi mendami społecznymi.

Chorowałem już od kilku tygodni, ale moja lekarka stwierdziła, że to wirus i samo przejdzie. Z takim nastawieniem zdychałem sobie spokojnie, aż temperatura mojego ciała przekroczyła 38 stopni i trzymała się tak kilka dni. Ledwo żywy udałem się do czegoś, co nazywa się Out of Hours GP, czyli mówiąc prościej – lekarz poza godzinami otwarcia przychodni (bo szedłem tam późno w nocy).

Pierwsze jaja: miejsce, gdzie Out of Hours GP się znajdują jest w remoncie, więc lecimy do głównej recepcji. Drugie jaja: tam nikogo nie ma. Trzecie jaja: zapytaliśmy sprzątaczy/obsługę, gdzie to jest i zostaliśmy skierowani na zły oddział, gdzie oddelegowano nas na zewnątrz. Biegaliśmy chwilę na zimnie, ja dysząc już okropnie, bo płuca bolą jak jasna cholera i nie mogliśmy znaleźć tego przybytku rozpaczy. Czwarte jaja: znaleźliśmy to na mapie dzięki wskazówce od ratowniczki z karetki (bo jej instrukcje były niejasne). W końcu trafiliśmy we właściwe miejsce. Byliśmy spóźnieni, a ja chyba osiągałem już jedność z wiecznością, bo mózg zdecydowanie mi siadał, ale udało mi się wydyszeć po co przychodzę i, na szczęście, nas przyjęto. Dalej już poszło jak z płatka, bo byłem w takim stanie, że pomimo braku gorączki (która spadła mi z wychłodzenia), dostałem antybiotyk. Czuję się już lepiej, co mnie bardzo cieszy.

Mojej połowie stwierdzono wirusa i wręcz wyrzucono ze szpitala. Gorączka 39 stopni to coś z czego “trzeba się cieszyć”, bo to znaczy, że “organizm walczy z infekcją”. Zapewne z takim podejściem temperatura 40+ byłaby błogosławieństwem i natychmiastowym powrotem do zdrowia. Następnym razem jak będę chory wrzucę się do lawy, opcjonalnie podpiekę się w piekarniku. Dodatkowo lekarz nie potrafił sprecyzować, kiedy temperatura zaczyna się robić niebezpieczna dla zdrowia! No i jakoś w moim przypadku, przy antybiotyku, spadła temperatura, a czuję, że moje ciało walczy powoli poprawiając mój kiepski stan. Na szczęście jestem diabeł i swoje sposoby mam. Moja połowa, wsuwając ten sam antybiotyk, ożyła i psuje mi internet co chwilę. 🙂

Dzięki takiemu leczeniu od jakiegoś dłuższego czasu interesuję się medycyną i jedno z moich postanowień z poprzedniej notki jest właśnie o tym, by zostać lekarzem.

Nie wspomnę o tym, że szukam prywatnych klinik, aby mieć szansę wyzdrowieć bez siedzenia w piekarniku.

Kolejną irytującą sprawą jest fakt, że nie mogę za bardzo grać w gry, bo popsuł mi się dysk. Szczęście w nieszczęściu, że był to dysk na gry, a systemowy z moimi prywatnymi danymi ma się dobrze. Tamten odłączyłem póki jeszcze da się odczytać dane i jak tylko dostanę nowy, zgram co najważniejsze i dalej będę męczył Was moimi recenzjami.

Póki co pozostaje mi odżyć i wykurować się do końca, a także nadrobić Wasze wpisy, których setki przeleciały mi przed oczyma w ostatnich dniach.

Mam nadzieję, że Wasze Święta i Nowy Rok były bardzo pogodne i pozbawione ekscesów życia codziennego. 🙂

Mefisto

Advertisements

19 thoughts on “#052. Nie może być łatwo

  1. O stary, ale miałeś przewalone. Anglia wielki kraj, dużo ludzi z naszego kraju tam emigruje, aby sobie zarobić więcej itp a pomyśleć, że mają na takim niskim poziomie służbę zdrowia. Wręcz na żałosnym w sumie można powiedzieć po przeczytaniu tego jak powiedział o tej gorączce do Was. Od razu powodzenia, bo bycie lekarzem to nie jest takie łatwe zajęcie jednak 😛

    Sylwester był u mnie udany nawet. Domówka na ok. 20 osób w Szwecji u przyjaciół mojego brata ciotecznego, który mnie tam zaprosił i kupił wcześniej bilet, ale mój drugi brat cioteczny który też tam mieszka również zna tych ludzi, ale nie było go z nami. Chociaż przyznam, że był ścisk trochę i się niewygodnie tańczyło trochę 😛

    Liked by 1 person

    • Niestety, ale oni tutaj zatrzymali na momencie wynalezienia paracetamolu i próbują tym wszystko wyleczyć. Na szczęście nie każdy taki jest, ale boli mnie, że pomimo iż mają dostęp to różnych zaawansowanych rozwiązań, nie używają ich. Ile razy można by było kogoś dobrze wyleczyć dając mu antybiotyk na podstawie antybiogramu, a nie swojego widzimisie? Moja połowa trzy miesiące była truta różnymi antybiotykami wedle uznania lekarzy. Nie muszę chyba pisać, jak bardzo złe to było dla odporności. A wystarczyłoby najpierw zbadać.
      Dlatego też wielu Polaków jeździ do Polski się leczyć. My też tak robimy. 😉
      Dzięki. Wiem, że to nie będzie łatwe – będę musiał przeżyć ich gadanie głupot przez kilka lat. 😉

      Całkiem sporo ludzi. U mnie tyle by wystarczyło, by zapełnić mieszkanie. 😉

      Liked by 1 person

      • Jak tak teraz opowiadasz to gorzej jest tam niż w krajach Afrykańskich. Może przesadziłem, ponieważ gorzej to nie, ale mimo wszystko można się załamać. Na pewno nie każdy taki jest. U nas jest identycznie z lekarzami, jak wszędzie zresztą. Są porządni, mający kulturę oraz wiedzę, którzy chcą zarazem pomagać pacjentom poważnie, ale jest też dużo pseudo lekarzy.
        Trzy miesiące? O_O Długo. Mam nadzieję, iż teraz się poprawiło.

        Nie dość właśnie, że ścisk to jeszcze niektórzy po alkoholu zaczęli negatywnie odwalać. Ja jedynie na przywitanie nowego roku wypiłem kieliszek szampana i wystarczyło ;] A nie spałem całą noc. Ja plus jeszcze dwóch osobników płci męskiej, bo mój brat i jeszcze jeden jego dobry znajomy. Tak nam się miło rozmawiało o różnych bardzo sprawach. Padłem zaś o 11. Wstałem po 16.

        Liked by 1 person

      • Jestem chyba rozpieszczony przez prywatną służbę zdrowia, bo na każdy katar i kaszelek robiono mi badania, ale dzięki temu całe dzieciństwo byłem zdrowy jak ryba, chociaż potrafiłem wpaść do morza i z zamarźniętymi majtkami szorować do domu. Teraz mnie przewieje i ginę marnie, chociaż dbam o siebie bardziej niż kiedyś. Ja wiem, że z każdym rokiem naturalnie odporność spada, ale no bez jaj, aby w wieku ponad 20 lat zdychać po lekkim wietrze. Brakuje mi tych badań i dobranych leków pod względem infekcji.
        Niestety nie, bo antybiotyk był zły. Dodatkowo doszła grzybica, która utrudniła leczenie, bo w Anglii… nie występuje ona w układzie pokarmowym. Na szczęście w Niemczech można kupić antygrzybiczne środki bez recepty i chociaż z tym nie ma już problemu.
        Alkohol to fajna sprawa, jeśli ma się umiar. Niestety sporo ludzi o tym zapomina. 😉
        Ale w sumie widzę, że źle nie było, więc liczy się na plus. 😀 Grunt to dobrze zacząć rok. 😉

        Liked by 1 person

  2. czy ja dobrze zrozumiałam? Ty z gorączką 38 stopni dostałeś antybiotyk, Twoja lepsza połowa z gorączką 39 stopni została wygoniona?… hmm, ja wiem, że my kobiety jesteśmy silniejsze i w ogóle, ale to już zakrawa na dyskryminację 😀 😀 😀
    zdrowia dla obojga życzę (być może spóźnione, ale szczere)… 🙂

    Liked by 1 person

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s