#098. Koniec blogów

Wiem, że nie było notki w niedzielę, ale jest ku temu powód.

Smutna wiadomość dotarła do mnie drogą cyfrową. Blog.pl poinformował jakiś czas temu, że strona zostanie zamknięta 31 stycznia 2018, czyli dzisiaj. Tym samym przepadną wraz z nią wszystkie znajdujące się tam blogi. Chociaż ze strony blog.pl nie korzystałem, to jednak miałem kilka blogów w serwisie blog.onet.pl, który jest partnerem wyżej wymienionego.

Już jako nastolatek lubiłem pisać. Miałem kilka blogów z opowiadaniami, nawet jeden z komiksem, który żałuję, że zamknąłem, bo przez to przepadły mi niemal wszystkie narysowane strony… Niegdyś też – jako nieposkromiony dzieciak – pisałem swój pamiętnik. Cyfrowy powiernik mojego młodzieńczego buntu. Kiedyś większość dzieciaków prowadziła swojego bloga i tworzyła niesamowite opowiadnia, dzieliła się swoimi genialnymi myśli… Albo robiła za raka internetu, bo przecież idealnie być nie mogło.

A dzisiaj to wszystko znika. Tak po prostu. Poczułem się, jakby ktoś igłą przebił bańkę i wyciekły te wszystkie wspomnienia… Tysiące słów, myśli, niemniej ważnych niż teraz, chociaż na świat patrzyło się z perspektywy nastolatka, który próbował odnaleźć się w tym dzikim świecie. Tylu poznanych ludzi, tyle nocy spędzonych na pisaniu… I kłótni z matką, która nie rozumiała dlaczego wolałem półprzytomny iść do szkoły niż zostawić coś nieskończonego.

Jeden z moich blogów na onecie ostał się do dziś. Chyba tylko po to, abym mógł ostatni raz go zobaczyć i pożegnać się, zamykając pewien rozdział w moim życiu. Zapisałem sobie moje notki. Z sentymentu. To jedyny ślad, który pozostał po młodym, blogowym mnie…

To jest jeden ze znaków tego, jak bardzo czasy się zmieniły. Z jednej strony patrzę na to ze smutkiem, bo ileż dobrych blogów umarło, ile opowiadań zostało nieskończonych. Z drugiej strony to chyba naturalne, że coś w końcu musi umrzeć, bo świat zmienia się nieubłaganie, pędząc byle jak, byle do przodu. W końcu opowiadania można poczytać teraz na archiwum, a i myśli niebanalne można znaleźć w internecie (w końcu trafiłem na kilka, kilkanaście ciekawych blogów).

Dotarła do mnie jednak ta myśl, że od czasów mojego dzieciństwa świat zmienił się do tego stopnia, że momentami go nie poznaję… Technicznie poszliśmy do przodu. Pytanie tylko, czy towarzyszymy rozwojowi intelektualnie?

Mefisto

Reklamy