#393. Everdale

Everdale to gra na urządzenia mobilne wydana przez studio Supercell. W tym tytule budujemy naszą wspaniałą osadę! Bez pośpiechu, bez najeźdzców, bez jakiejś niewiadomej presji. Po prostu powoli budujemy wioseczkę, a w pewnym momencie dołączamy do Doliny, gdzie możemy grać z innymi graczami. Gra jest prosta, przyjemna i nie daje ci poczucia, że musisz wysypać złote monety z kieszeni, aby coś uzyskać. Wystarczy odrobina cierpliwości.

Jak już wyżej wspomniałem: naszym zadaniem jest rozbudowa naszej wioski. Aby nasz, jakby nie patrząc, niekończący się cel osiągnąć, mamy do dyspozycji prowadzenie badań, gdzie możemy odkrywać nowe surowce i możliwość zbierania ich, odkrywać nowe rodzaje budynków lub też ulepszać te, które zdążyliśmy wybudować. Jednak aby móc cokolwiek zrobić, nasi osadnicy potrzebują dostępu do jedzenia, więc dobrze oddelegować jednego do hodowania dyń i przygotowania zupy dyniowej (przepysznej zupy dyniowej!).

Wraz z rozwojem naszej wioski, dostajemy możliwość (albo inaczej: odkrywamy ją) dołączenia do Doliny. Dolina jest miejscem, gdzie spotkamy innych graczy i wraz z nimi mamy możliwość budowania ogólnodostępnych budowli, odkrywania ich i brania udział w wydarzeniach czasowych. Możemy też wysyłać nadmiar towarów i uzyskiwać za to złoto lub poparcie w Dolinie (co z kolei daje nam dostęp do dodatkowych bonusów).

Gra wydaje się bardzo przyjemna i rozbudowana, pomimo iż wciąż jest rozwijana przez twórców. Jestem wręcz oczarowany przyjemną grafiką i brakiem nachalności, aby, jak to bywa w grach na urządzenia mobilne, wydać pieniądze chociaż raz. Everdale pozwala mi się na chwilę zrelaksować, przez co ciężko się czasem od tego tytułu oderwać. Od razu Was uspokoję: nie da się też od niego uzależnić, bo koniec końców gra wymaga od nas trochę cierpliwości (im bardziej wioska jest zaawansowana, tym dłużej zajmuje odkrywanie nowych rzeczy).

Cóż mogę rzecz… Bardzo mocno polecam i zapraszam do gry! 😉

Mefisto

#391. Two Point Hospital

Two Point Hospital to gra wydana w 2018 przez studia Two Point Studios oraz SEGA. Jest to następca Theme Hospital, w którym naszym zadaniem jest zarządzanie szpitalem tak, aby wszyscy byli zadowoleni. Oczywiście to bardzo spore uogólnienie tego, co w tym tytule się wydarza, bowiem czym byłby symulator szpitala bez odrobiny porkęconego humoru?

Naszym zadaniem, jak już wyżej napisałem, jest zarządzanie szpitalem. W to wlicza się również budowanie pomieszczeń dla naszych medycznych specjalistów, zatrudnianie personelu, dekorowanie korytarzy/poczekalni, szkolenie pracowników, ustalanie ceny usług medycznych oraz wynagrodzeń naszych lekarzy… Czyli mówiąc w skrócie: robimy praktycznie wszystko.

Spojrzenie na grę zmienia się w momencie, kiedy pojawiają się pacjenci. Z początku choroby wydają się „normalne”, ale im dalej, tym coraz ciekawiej. No bo przecież żarówka zamiast głowy lub też pandemia Freddiech Mercurych to dosyć osobliwe przypadłości. Mamy też atak klaunów, rondle na głowach oraz okazjonalne empidemie wirusów zamieniających naszych pacjentów w zombie. A to tylko wisieńka na torcie naszych zmagań!

Jako odpowiedzialni włodarze szpitala musimy budować odpowiednie pomieszczenia, gdzie nasze osobliwe przypadki mogą być wyleczone przez specjalistów. Oczywiście czasem zdarzają się pomyłki (w moich szpitalach „czasem” trzeba zamienić na „bardzo często”) i pacjent zejdzie z tego świata. Gorzej jak jego duch, niezadowolony z naszych usług, pozostanie z nami, aby nawiedzać szpital. Aczkolwiek nasi wyszkoleni woźni mogą go sprawnie pokonać… zasysając odkurzaczem.

Pracowników tego całego chaosu możemy szkolić wynajmując instruktorów albo wysyłając innego pracownika z daną umiejętnością, aby szkolił innych. Możecie sobie wyobrazić, że notorycznie urządzałem szkolenia z łapania duchów dla woźnych. Aspirowałem na kontrakt z publiczną służbą zdrowia. 😉

Pośród całego zgiełku mamy też możliwość rozbudowy szpitala. Jego ogólny kształt mamy z reguły ustalony, ale to, co dzieje się w środku, jest już naszym zadaniem. Musimy odpowiednio gospodarować miejscem, aby stworzyć pomieszczenia dla specjalistów, pokoje socjalne, toalety, a także recepcję i poczekalnie dla pacjentów, bo mogą się nieco wkurzyć, kiedy czekają cały czas na stojąco… A im więcej rondlów na głowie, tym dłuższe przerwy robił sobie lekarz! I wcale mu się nie dziwię…

Gra jest miła i przyjemna, niekiedy mocno pokręcona, a czasem i bardzo stresująca (na przykład wtedy, kiedy przez dłuższy czas nie mogłem spełnić wymagań misji i przenieść się do kolejnego szpitala). Spędziłem nad nią wiele godzin i bawiłem się przednio (chociaż momentami miałem dosyć, bo w szpitalu miałem więcej duchów niż pacjentów, a woźni zajmowali się przede wszystkim łapaniem zjaw ;)). Bardzo spodobał mi się panel budowy pomieszczeń, gdzie można wybrać typ pomieszczenia (na przykład: gabinet lekarza) oraz rzeczy potrzebne naszemu specjaliście do wykonywania jego fachu. Im więcej przedmiotów wciśniemy do gabinetu, tym większy jego prestiż, co przydaje się do niektórych zadań. Dlatego też „tapetowałem” pomieszczenia jakimiś wysoko ocenianymi plakatami i certyfikatami. 😉

Cóż mogę rzec: polecam! Tak mnie wciągnęła ta gra, że zobaczę, jak bardzo podobna jest do Theme Hospital. 🙂

Mefisto

#389. Champions of Avan

Champions of Avan to gra na urządzenia mobilne, którą stworzyło studio Early Morning Studio (tak, ci sami, którzy wypuścili Vampire’s Fall: Origins). Polega ona na, mówiąc bardzo skrótowo, rozbudowie wioski i pokonywaniu naszych przeciwników rozsianych po średniej wielkości (moim zdaniem) mapie.

Rozbudowa naszej wsi jest prosta, ale (jak się łatwo można domyślić) niezwykle czasochłonna. Możemy zbierać trzy rodzaje surowców: drewno, kamień oraz złoto. Pierwsze dwa są potrzebne nam do ulepszania budynków, a ostatni do rekrutacji bohaterów oraz kupowania bądź wykuwania dla nich broni. Surowce zbierane są w rozsanych po mapie tartakach, kamieniołomach oraz kopalniach złota. Tartaki oraz kamieniołomy można ulepszać, aby zwiększyć prędkość zbierania. Niestety twórcy (przynajmniej na razie) nie dają możliwości ulepszania koplani złota… Można je jednak zdobyć wygrywając pojedynek.

Na początku gry dostajemy zamek (przypominający bardziej jakąś ruinę na wzgórzu). Ulepszanie go pozwala nam wysyłać więcej bohaterów w jednej drużynie. Samouczek każe nam budować kolejne istotne dla naszej wsi budowle: karczmę, gdzie możemy rekrutować bohaterów, kuźnię, gdzie możemy tworzyć dla nich sprzęt, szpital, gdzie nasi podwładni są leczeni lub wskrzeszani po odbytych walkach, sklep, gdzie można kupować dla nich sprzęt (ale na początku jest trochę za drogo) oraz laboratorium alchemiczne, gdzie możemy ulepszać nasze małe królestwo i naszą drużynę.

Naszych bohaterów możemy wysłać w bój z bandytami, żywymi trupami, smokami… Za każdego zabitego przeciwnika otrzymują punkty doświadczenia, a co piąty zdobyty poziom odblokowuje się umiejętność, którą używają w trakcie walki. Nie mamy wpływu na przebieg walki (jest automatyczna), ale możemy zaplanować formację naszej drużyny przed bitwą.

Póki co gra nie oferuje nazbyt wiele atrackji, ale jest wciąż jest w fazie rozwoju, dlatego trzymam za nią kciuki i mam nadzieję, że twórcy dorzucą jakieś ciekawe misje albo chociaż jakieś wydarzenia, w których będzie można brać udział. Champions of Avan zapowiada się na ciekawy tytuł, ale nie jestem w stanie za wiele powiedzieć. Jestem jednak oczarowany klimatem utrzymanym w stylu Vampire’s Fall: Origins i będę uważnie śledził rozwój tej gry. Na razie polecam ją jako dobry zabijacz czasu. 😉

Mefisto

#317. Cardlings

Workspace 1_2019_06_29_02

Kolejna gra strategiczna zagościła w mojej kolekcji! Cardlings to gra stworzona przez Clockwork Chilli z premierą w czerwcu 2019. Wyczekiwałem na ten dzień z zapartym tchem, aż w końcu ten dzień nastał i mogłem oddać się rozgrywce.

Moje pierwsze wrażenie to był lekki szok, ponieważ oczekiwałem czegoś nieco innego, a przede wszystkim liczyłem na jakąś fabułę. Tutaj takowej brak – mamy jedynie rozgrywki z innym przeciwnikami (żywymi lub komputerowymi). Szybko jednak otrząsnąłem się z szoku i stworzyłem pierwszą mapę, aby zobaczyć, co da się z tego tytułu wycisnąć.

Cardlings (jak się łatwo można domyślić) to gra karciana. Nasza rozgrywka odbywa się podczas dwóch rodzajów tur: walki i budowania. Otrzymujemy wtedy różne zestawy kart. Pozwalają one na budowę różnych budowli i rekrutowania nowych postaci. Aby budować musimy mieć aktywną postać lub budynek niedaleko miejsca, gdzie chcemy ten przybytek postawić z racji tego, że wszystko ma swój określony zasięg. Budowle służą jedynie do tego, aby automatycznie zbierać (i podwajać) surowce. Oczywiście możemy zbierać je ręcznie, ale jest to trochę męczące.

Workspace 1_2019_07_05_01

Naszym celem jest pokonanie przeciwnika, więc jak tylko stworzymy sobie podstawę królestwa, gdzie surowców jest w sam raz, to tworzymy armię i ruszamy na wroga. Każda postać może przejść określoną ilość pól i wykonać jeden atak podczas jednej tury. Dlatego dobrze jest mieć jak najwięcej jednostek, aby szybko pokonać przeciwnika zanim on rozpocznie kontratak.

Workspace 1_2020_08_08___01

Poza tym mamy jeszcze ulepszenia i postaci, i budowli dające większą wytrzymałość, atak, itd.

I generalnie na tym kończy się cała gra (no chyba, że coś przegapiłem). Nie jest to może jakiś ambitny tytuł, ale trochę czasu potrafi zająć. Jeśli ktoś lubi niezobowiązujące strategie to gorąco polecam Cardlings. 🙂

Mefisto

 

#305. Islanders

1046030_20190621231516_1

GrizzlyGames wydało w kwietniu 2019 grę o nazwie Islanders, która podbiła moje serce swoją prostotą, przyjemną grafiką i niebywałym klimatem. Tutaj nie trzeba być zapalonym graczem, aby docenić ten niesamowicie prosty i zarazem zajmujący tytuł.

Islanders to pozycja, którą sam twórca określa jako „minimalistyczna gra strategiczna”. Rzeczywiście jest niesamowicie minimalistyczna – musimy jedynie wybierać pakiety budynków (rolnicze, mieszkalne, rybackie, ozdobne, itd.) i ustawiać je na niewielkich wyspach zbierając odpowiednią ilość punktów, aby kontynować rozgrywkę do momentu, aż będziemy mogli przenieść się na kolejną wyspę.

1046030_20190621232005_1

Utrudnieniem i jednocześnie ułatwieniem jest fakt, że budynki potrafią przyznawać lub też je odejmować sobie bonusowe punkty, jeśli stoją obok siebie. Gra pokazuje dokładnie punktację nim jeszcze umieścimy budowlę na mapie, więc możemy swobodnie ją przemieścić w dogodne miejsce. Nie wszędzie też możemy budować – nie każdy teren nadaje się np. na umieszczenie farmy, czy kopalni.

Moją ulubioną mapą była taka, gdzie wyspy były niezwykle malutkie, a ja musiałem stawiać wszystko na drewnianych platformach. Było to niezwykle ciekawe podniesienie poprzeczki, bo miejsca było naprawdę mało, a z każdą turą dostawaliśmy tylko jedną platformę.

1046030_20190622021822_1

Przyznam bez bicia, że to najprzyjemniejsza gra w jaką ostatnio grałem. Tutaj nie ma żadnej fabuły, żadnej filozofii – jest tylko potrzeba rozbudowywania wysp i wędrowania dalej. Z każdym poziomem robi się coraz ciężej, a jednocześnie coraz więcej budowli zostaje odblokowanych i możemy stawiać coraz to większe i piękniejsze miasta. Oczywiście pod warunkiem, że starczy nam na nie miejsca.

Potrzebowałem ostatnio wytchnienia, odrobinę prostoty i w grze Islanders ją znalazłem. To miły i spokojny przerywnik między zajęciami, który pozwala naładować baterie zanim wyruszy się w dalszą podróż życia codziennego.

Zdecydowanie polecam!

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Mefisto