#394. Dlaczemu cz.8

Czasem mam potrzebę napisania czegoś pozytywnego, ale bardzo szybko łapię się wtedy na tym, jak bardzo przytłacza mnie cała negatywna rzeczywistość. Trzeba to przyznać, że naprawdę łatwo można znaleźć negatywne treści w dowolnych mediach, ale znalezienie czegoś, co przyniesie trochę radości jest niekiedy niemal niemożliwe. Tym bardziej, kiedy masz podły nastrój i chcesz rozweselić się jakimś pozytywnym newsem, a wokół sam terror dnia codziennego.

Nie lubię mieć złego humoru, bo wtedy wpadam w ten wir negatywności i nakręcam siebie niczym pozytywkę. Tylko zamiast uroczej melodi wydaję z siebie jęki pełne cierpienia. Trochę podobne do tych, kiedy próbuję podnieść się z łóżka i grawitacja za mocno mnie przyciąga. Tak, czasem mi się to zdarza.

Dlatego nie będę już marudził, ani się niepotrzebnie rozpisywał. Znalazłem coś pozytywnego i zostawiam to tutaj, aby każdy mógł nacieszyć oczy. Bo warto się cieszyć!

Mefisto

#388. Jestem zarybiony

Dzień dobry wieczór!

Witam wszystkich po kolejnej przerwie na blogu. Ten rok chyba nie będzie moim najlepszym rokiem, jeśli chodzi o blogowanie, ale na pewno nie brakuje w nim wrażeń. 😉

Pozwolę sobie rozpisać się na temat ostatniej notki. Ponieważ Smoczyński bardzo lubi podwodne klimaty, nasza rodzinka powiększyła się (i jeszcze się powiększy, ale to jest jeszcze do ustalenia) o kilka morskich stworzonek. Mamy błazenka Nemo (no bo czemu by być oryginalnym w nazywaniu rybki, nie? 😂), stadnika żółtoogonowego o nazwie Stadia, dwie krewetki czyścicielki Fish i Chips (tak jak popularny posiłek w Anglii 😂) oraz czerwononogiego kraba pustelnika o imieniu Zoidberg.

Nasza rybia rodzinka jest słonowodna, więc do naszego napiętego grafiku dorzuciliśmy sobie dbanie o parametry wody. Mieliśmy też kilka śmierci i jedno zaginięcie. Pierwszy stadnik żółtoogonowy zablokował się za grzałką i umarł ze strachu. Pierwsza krewetka chciała zrzucić skórę, zablokowała się i umarła (nie wiedzieliśmy wtedy jak jej pomóc – zaczęła takie numery pierwszego dnia). Pierwszy krab nam albo umarł, albo zaginął. Ciała nie odnaleźliśmy, więc do końca nie wiemy, co się z nim stało. 🤷‍♂️

Stadia (czyli drugi stadnik) miała jakiś uraz i pokłóciła się z resztą towarzystwa, więc trafiła do akwarium poprawczego i tam już zostanie. Jej to pasuje, wydaje się zadowolona, chociaż na początku wyglądała na naburmuszoną. Jest niesamowicie ładna i porusza się z niezwykłą gracją. Do towarzystwa dostała Fisha i jakoś się dogadują.

Nemo jako jedyny trzyma się całkiem dzielnie i jest niesamowitą rybą. Jest bardzo towarzyski i inteligentny, lubi się z nami bawić i czasem daje się dotknąć, czasem sam skubnie. Jakiekolwiek zmiany w akwarium musi dokładnie obejrzeć, cokolwiek próbujemy zrobić, on musi nam towarzyszyć (co bywa czasem upierdliwe, bo przy wymianie wody nie raz o mało co go nie złapaliśmy 😂). Ma też dziwne odchyły, jeśli chodzi o spanie. Lubi spać owinięty wokół filtra, ale trochę to ciężkie, bo się zsuwa i porywa go prąd wody. 😂

Chips, czyli pierwsza z dwóch nowych krewetek, też jest bardzo urokliwa. Wzięliśmy ją taką totalnie malutką i od razu się polubiliśmy. Jest ona z gatunku krewetek, które czyszczą akwarium z odpadów. Lubią też czyścić ryby i dłonie. Ilekroć któreś z nas wsadzi łapę do wody, ona wybiega niczym wierny piesek, wskakuje na rękę i zaczyna czyszczenie. I też bywa w tym upierdliwa (Całość coś o tym wie: jej łapy uwielbia czyścić na błysk). 😂

Chips zrzuciła już pancerzyk krewetki robią to, kiedy rosną, a także kiedy zmieniają akwarium. Potem, lekko oszołomiona, polazła czyścić filtr i urwało jej antenki. Całość tak się wystraszyła, że aż mnie w nocy obudziła. Na szczęście to często się zdarza tym małym typom i antenki odrastają. 😂

O Zoidbergu dużo nie jestem w stanie powiedzieć, bo on głównie porusza się i zjada to, czego nie zjadła reszta rybiej rodziny. Taki chodzący odkurzacz. 😉

A tutaj zdjęcia naszej morskiej ferajny (bez Zoidberga, bo tego ciężko dorwać póki co ;)):

Chips
Fish
Stadia

Nemo

Egzaminy też mi poszły – o dziwo – dobrze. Chociaż nie mam takich wyników, jakich bym chciał, to jednak zdałem! Z matmy mam 57%, co załapało mnie na Grade 3, a z pozostałych Grade 2 (z czego z web designingu byłem bardzo blisko wyróżnienia). Cieszę się, bo grunt, że mogę dalej studiować. 😀 Najbardziej cieszy mnie, że z egzaminu z matmy miałem 50%, co jest naprawdę super, bo spodziewalem się poniżej 30%, a w związku z tym oblania. 😂

Wczoraj miałem też drugie szczepienie i czuję się nieco przymulony. Dlatego też ten wpis nie będzie długi (ale przynajmniej jest!).

Trzymajcie się ciepło i do następnego razu!

Mefisto